
Cykl pieśni Jana Kochanowskiego wyróżnia
ogromne bogactwo tematyki i duża rozpietość skali stylistycznej. W dwóch księgach
obejmujących czterdzieści dziewięć pieśni, sąsiadują ze sobą utwory
refleksyjno-filozoficzne, biesiadne, patriotyczno-obywatelskie, autobiograficzne,
religijne. Powadze towarzyszy żart, radości, smutek, wzniosłości rubaszność,
liryzmowi dowcip. Z rozmaitością tematów i stylów koresponduje także zróżnicowanie
także zróżnicowanie rozmiarów wiersza i środków artystycznych. Jednak mimo
wielowątkowej materii i szerokiej tonacji zbiór pieśni nie wydaje się wcale niespójny
i chaotyczny. Porządkuje go ten sam program optymistycznej wiary w harmoinię świata i
harmonię człowieka, który będąc integralnym komponentem boskiego uniwersum, układa
swoje życie na wzór sztuki, dając pokaz mądrości, prawości, umiaru, patriotyzmu,
wykwintu i opanowania. Przyjrzyjmy się zatem niektórym pieśniom, by w konsekwencji
zrozumieć, w czym wyraża się renesansowa filozofia zycia.
Przegląd wybranych pieśni:
Pieśń IX Ks. Pierwsze (Chcemy sobie byc radzi)
i Pieśń IX Ks. Wtóre (Nie porzucaj nadzieje)
są próbą odpowiedzi na pytanie intrygujące największych filozofów, pisarzy, a także
najzwyklejszych śmiertelników - jak żyć, żeby byc szczęśliwym? Recept na udane,
wypełnione radoscia życie poszukuje Kochanowski w mądrości starożytnych filozofów,
sięga do myśli Seneki, Marka Aureliusza, Cycerona, Epikura. Głosi stoicką zasadę:
Nie porzucaj nadzieje
Jakoć sie kolwiek dzieje
Człowiek powinien wobec przewrotnych pomysłów Fortuny zachować spokój i właściwy,
rozsądny dystans. Trzeba umieć "szczęście i nieszczęście znosić", nie
popadać w euforię, gdy los okazuje się nazbyt szczodry, nie rozpaczać, gdy doświadcza
okrutnie. Pogoda ducha, równowaga wewnętrzna, godność to jedyne postawy, jakie mozna
przyjąć wobec zmiennej i szyderczej Fortuny. Człowiek jest bowiem tylko bezwolną
marionetką w teatrze świata, rolę, jaką ma odegrać wyznaczył mu Bóg - wielki
reżyser, stąd nie należy złorzeczyc losowi, przeklinać przeznaczenia, bo i tak nic
nie jest w stanie odmienić biegu wypadków. Będąc niewolnikami ślepego,
nieprzewidywalnego losu, możemy przynajmniej nie być więźniemi własnych
namiętności. Tylko człowiek, który portafi wyzbyć się emocji, z obojętnością, a
nawet pogardą spojrzeć na własne nieszczęścia, jest panem samego siebie. Nic go nie
ogranicza i nic go nie przeraża. Zabiega natomiast o "szczęście stateczne",
rozumiane zgodnie z epikurejską zasadą jako brak cierpień i poprzestanie na małym.
Żeby mieć wszystko, trzeba się wszystkiego wyrzec, a w życiu zachować umiar. Dlatego,
"...Szafuj gotowym bacznie" - ostrzega poeta - wyważ proporcje, gdy korzystasz
z zabawy, przyjemności, bogactwa. Wrtości życia doczesnego,ziemskie przyjemności są
bowiem złudne. W świeci poddanym nieuchronnym prawom przemijalności tylko cnota ma
naprawdę trwałą wartość i nakazuje "w równej fuście" płynąć
"przez morskie rozruchy".
Pieśń XX (Miło szaleć kiedy czas po temu)
podobnie jak dwa omówione wyżej utwory, kreśli stoicko - epikurejski model życia
pogodzony z elementami chrystianizmu:
O przyszłym dniu niechaj próżnej rady.
Już to dawno Bóg obmyślił w niebie,
A k'tej radzie nie przpuszczą ciebie.
Znów pojawia się metafora świata jako teatru i człowieka, który jest nikim więcej,
jak aktorem odgrywającym napisaną dla niego rolę i pośpiesznie schodzącym ze sceny,
aby ustąpić miejsca następnemu. Bóg - Wielki Kuglarz pociąga za sznurki ludzkiego
losu, upodabniając człowieka do pajaca, z którego naśmiewa się sam Stwórca.
Przeciwwagą dla ślepej Fortuny - Przygody staje się horacjańska zasada "carpe
diem".
Dziś bądź wesół, dziś użyj biesiady...
"Chwytaj dzień", korzystaj z chwili, zażyj rozkoszy biesiadowania, żyj tak,
abys żadnej chwili swego życia nie żałował - zdaje sie powtarzać za Horacym
Kochanowski. I tak jak rzymski poeta nie pojmuje tej zasady jedynie w wymiarze
hedonistycznym: jako zachęty wyłącznie do zabawy i korzystania z uroków życia.
Nakłania także do właściwego, rozsądnego czynienia pożytku z każdej danej
człowiekowi chwili. Pamięta o zasadzie "złotego środka", wie, że
"miło szaleć", ale "kiedy czas po temu", potrafi więc dla zabawy
znaleźć właściwy czas i miejsce. Tylko wówczas można - zdaniem poety osiągnąć w
zyciu harmonię, która daje szczęście.
Pieśń XII (Nie masz i po raz drugi nie masz wątpliwości...)
zwana jest pieśnią o cnocie. Dla poety cnota stanowiła wartość nie do przecenienia!
Sama ona nagrodą i płacą jest sobie
I krom nabytych przypraw świetna w swej
ozdobie.
W świecie, którego materialna uroda była krucha i przemijająca, usiłuje poszukiwać
poeta rzeczy naprawdę trwałych. Jedną z nich jest cnota - wartość sama w sobie, nie
wymagająca dodatków i upiększeń, sama stanowiąca wielką ozdobę człowieka. Ideał
cnoty zaczerpnął Kochanowski ze starożytnych myślicieli. Łączył go z takimi
pojęciami, jak mądrość, uczciwość, umiar, opanowanie, piękno, patriotyzm. W swej
pieśni podkreśla, że największym przejawem cnoty jest służba ojczyźnie:
A jeśli komu droga otwarta do nieba,
Tym, co służą ojczyźnie...
Pieśń XIX ( Jest kto, co by wzgardziwszy te doczesne czasy)
zwana pieśnią o dobrej sławie kontynuuje myśli zawarte w przwołanym wyżej utworze.
Eksponuje w niej poeta motyw uczciwej sławy jako jednej z podstawowych cnót
określających człowieka. Nie mówi jednak o sławie, która przydaje próżności i
pozwala wywyższać sie nad innymi, lecz o tej która "ku pożytku dobra spólnego
pomoże". Można ją zdobyć na polu bitwy, przywdziewając rycerski kostium i
broniąc wiary chrześcijańskiej przed najazdem pogan:
A ty, coć Bóg dał siłę i serce po temu,
Uderz się z poganinem, jako słuszne cnemu...
Bóg, honor, ojczyzna to odwieczne wartości, których szlachcic powinien strzec. Stojąc
na ich straży zyskuje bardzo wiele - dobrą sławę. Dla niej warto "frymarczyć
żywotem" (sprzedać życie), bo tylko ona naprawdę pozostaje, gdy "musi
zniszczeć ciało". Dlatego w chwilach zagrożenia ojczyzny, winno się wzgardzić
doczesnymi sprawami, by ocalić nie tylko kraj, ale także pamięć o sobie samym.
Człowiek, którego Bóg nie chciał "położyć równo z bestyjami", musi
nieustannie udowadniać, że w istocie na to wyróżnienie zasługuje.
Pieśń Świętojańska o Sobótce głosi z kolei afirmację życia
ziemiańskiego.
W przekonaniu poety to ono pozwala zachować cnotę, umiar i piękno. Utwór ten jest
zbiorem dwunastu pieśni o wspólnej ramie kompozycyjnej. Stanowi ja nawiązanie do
pogańskiego święta "sobótki", obchodzonego w wigilię św. Jana, 23 czerwca.
Z czasem obrzęd ten uległ chrystianizacji i został połączony z dniem św. Jana
Chrzciciela. W trakcie uroczystości panny wiły wianki i rzucały je na wodę jako
wróżbę zamążpójścia. Innym obrzędem sobótkowym było rozpalanie ognisk na
wzgórzach, by wokół ognia tańczyć i śpiewać pieśni. Do tego zwyczaju nawiązuje
Kochanowski, komponując utwór z pieśni spiewanych przez dwanaście panien tańczących
przy ognisku. Z całego cyklu najbardzej osławiona stała się pieśń Panny XII
(Wsi spokojna, wsi wesoła).
W pieśni tej autor tworzy wizję polskiej Arkadii, idyllicznej krainy, w której panuje
ład, spokój i radość. Gwarantem szczęścia jest życie zgodne z rytmem natury. To ona
wyznacza człowiekowi czas pracy i odpoczynku, decyduje o repertuarze jego zajęć. Jest
ponadto niebywale szczodra, zapewnia dostatek i niezależność:
Jemu sady obradzają
Jemu pszczoły miód dawają
Nań przychodzi z owiec wełna
I zagroda jagniąt pełna...
Wieś jest nie tylko rajem obfitości, lecz rówinież przestrzenią pozwalającą na
spełnienie duchowe, życie towarzyskie, przyjemnośc biesiadowania. Odkrywa przed
człowiekiem prawdziwe piękno, przynosi spokój, ułatwia zachowanie rónowagi
wewnętrznej, uczy szacunku dla wszystkich, sprzyja umiarowi. Żyjąc na wsi, można w
istocie zrealizować ideał "męża dobrego", dać przykład życia podobnego do
dzieła sztuki. Szlachcic-ziemianin jest bowiem w ujęciu poety prawdziwym Artystą,
architektem życia. Przyglądając się światu, dostrzegając jego naturalną harmonię,
próbuje swoim mądrym, roztropnym, uczciwym bytowaniem w niczym tej harmonii nie
naruszyć. Wie przecież, że nie w zaszczytach, nie w bogactwie, nie w późnym
rozgłosie tkwi szczęście człowieka, lecz w harmonii, w umiejętności achowania pogody
ducha, a tę najłatwiej odnaleźć w wiejskim zaciszu.
Pieśń XXV (Czego chcesz od nas Panie)
podobnie jak pieśń o sobótce zawiera wizję harmonijnego, doskonałego świata tyle,
że ukazaną w wymiarze bardziej uniwersalnym. Utwór stanowi przykład liryki
inwokacyjnej, przyjmuje formę rozbudowanej apostrofy skierowanej do Boga. Ze względu na
swój pochwalny charakter i podniosłą tonację nawiązuje do tradycji psalmicznej.
Stanowi poetycką parafrazę Psalmu VIII z Psałterza Dawidowego. Jest hymnem na cześć
Stwórcy i Jego genialnego dzieła.
Nakreślony obraz świata sumuje sie w ciągu niezwykle plastycznych, malarskich
sekwencji. Kunsztowna metaforyka, liczne personifikacje uwydatniają jego niezwykłą
urodę. Świat jawi się niczym ogromny kosmos wypełnony przez wielkie otchłanie, morza,
lądy, niebo. Wszystko jest w nim jednak uporządkowane:
"biały dzień a noc ciemna swoje czasy znają..."
Każdy element rzeczywistości ma swoje miejsce i swoje przeznaczenie. Nic nie dzieje się
przypadkowo:
...nocna rosa na mdłe zioła padnie,
zagożałe zboża deszcz ożywia snadnie...
Bezpieczeństwo, stabilność to podstawowe zalety boskiego dzieła. Tutaj człowiek nie
musi się niczego obawiać, gdyż:
...w brzegach morze stoi,
A zamierzonych granic przeskoczyć się boi.
Świat jest ponad to niewyobrażalnie piękny, powabny, misternie utkany przez
Boga-Artystę:
"...Tyś niebo zbudował,
I złotymi gwiazdami slicznieś uhaftował"
Powab, rozmaitość łączy się z hojnością natury, która obdarza człowieka
najszczodrzej, jak tylko można:
Rzeki wód nieprzebranych wielką hojność mają
Wino, Jesień i jabłka rozmaite dawa...
Świat przypomina zatem dzieło sztuki, a jego twórca Sztukmistrza Doskonałego,
Wielkiego Architekta, który wszystko genialnie obmyślił, by człowiek mógł
zamieszkać w ziemskim Edenie. Bóg rysuje się jako Absolut, źródło wszelkiego dobra i
piękna. Człowiek nie czuje wobec niego dystansu, nie jest marnym pyłem, nie przeraża
go boski majestat. Wie, że Bóg jest Doskonałościa, ale sam równiez postrzega siebie
jako istotę obdarzoną podmiotowością. Chwali Stwórcę za jego "hojne dary",
za świat pełen harmonii, bezpieczeństwa, spokoju, piękna.
Utwór stanowi wyraz renesansowej pogodnej religijności, dalekiej średniowiecznej
bojaźni. Charakterystyczna dla epoki odrodzenia jest również koncepcja Boga
ponadwyznaniowego:
Kościół Cie nie ogarnie, wszędy pełno Ciebie
Bóg KOchanowskiego nie jest Bogiem konkretnego obrządku, konkternego Kościoła, to Bóg
wszystkich ludzi, którego obecności doswiadcza się na każdym kroku, uczestnicząc w
storzonym przez niego doskonałym świecie.
Pieśń V (Wieczna sromota i nienagrodzona)
zwana pieśnią o spustosznie Podola stanowi z kolei manifest renesansowego patriotyzmu.
Wyrasta z konkretnych doświadczeń historycznych - napadu Tatarów na Podole w 1575 roku,
kiedy Polska po ucieczce Henryka Walecznego do Francji znajdowała się w stanie
bezkrólewia.
Utwór realizuje konwencję poezji tyrtejskiej. Gatunek ten, sięgający swym rodowodem
czasów antycznych, ma za zadanie inspirować do walki. Pieśni o spustoszeniu Podola pod
względem kompozycyjnym odznacza się wyraźną dwudzielnością. W klasyczny sposób
autor od opisu przechodzi do refleksji.
Pierwsza część utworu zawiera obraz zniszczonej przez hordy tatarskie ziemi podolskiej.
Podmiot mówiący nie szczędzi informacji na temat losu kobiet i dzieci wziętych w
jasyr. Mówi językiem silnie nacechowanym emocjonalnie. Podkreśla hańbę szlacheckich
cór, które "psom bisurmańskim brzydkie ścielą łoże".
Drugi fragment utworu stanowi przykład liryki inwokacyjnej. Przybiera formę odezwy
skierowanej do braci szlacheckiej. Apel dyktuje przede wszystkim poetyka emocji, co widac
w sferze konstrukcji składniowych. Mnóstwo tu wykrzykników, równoważników zdań,
pytań retorycznych. Poeta pozwala sobie na ironię, szyderstwo i szereg kąśliwych uwag
dotyczących wielkopańskiego stylu zycia, braku odpowiedzialności za kraj, niechęci
walki. Apeluje o większe zaangazowanie, pragnie, by szlachta zrezygnowała z należnych
jej apanaży i zebrała pieniądze na opłacenie wojska zaciężnego, sama zaś stanęła
do walki w ostatecznej, końcowej sytuacji. gorąca, pełna burzliwych emocji wypowiedź
kończy się jednak gorzką, sarkastyczną konstatacją:
Cieszy mię tem rym:
"Polak mądr po
szkodzie".
Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie
Nową przpowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi"
Pieśń o spustoszeniu Podola jest równiez przykładem parenezy renesansowej. Kresli
wzór - ideał Polaka-obywatela, który w chwilach szczególnego zagrożenia ojczyzny
potrafi okazać mądrość polityczną i zrezygnować z dobrodziejstw przywileju na rzecz
obowiązków patriotyczno-obywatelskich. Tylko taka postawa stanowiła gwarancję
zachowania harmonii i piękna świata.
Pieśń XXIV (Niezwykłym i nie lada piórem opatrzony)
to manifest renesansowego indywidualizmu. Utwór nawiązuje do jednej z najbardziej
osławionych pieśni Horacego. Wprowadza topos exegi monumentum i horacjańską zasadę
non omnic moriar (nie wszystek umre). Kreśli portret renesansowego artysty, który jest
dumnym odkrywcą własnej odrębności. Talent czyni go wybrańcem, naznacza piętnem
wyjątkowości. Poczucie swoistej wyższości symbolizuje w tekście lot nad
przeróżnymi, najbardziej odległymi od siebie przestrzeniami. Poeta zamienia się w
łabędzia, ptaka, który w tradycji starożytnej był poświęcony muzom, a tym samym
uosabiał poezję, sztukę najwyzszej miary. Autor żywi przekonanie, że jego
twórczość oprze się unicestwiającemu działaniu czasu:
...nie umrę ani mię czarnymi
Styks niewesoła zamknie odnogami swymi.
Świadomy własnej kruchości i przemijalności, w poezji - wiecznej i trwałej -
poszukuje ocalenia, wierzy, że ona zapewni mu nieśmiertelność i sławę jaka przystoi
artyście. Z niekłamaną dumą oświadcza:
...O mnie Moskwa i będą wiedziec Tatarowie,
I różnego mieszkańcy świata Anglikowie;
Mnie Niemiec i waleczny Hiszpan, mnie poznają,
Którzy głęboki strumień Tybrowy pijają.
Pieśń XXIV stanowi rodzaj testamentu poetyckiego, jest lirycznym pożeganniem, w którym
nie pobrzmiewa smutek ale wiara w nieśmiertelność poezji.


Ostatnia aktualizacja:
22 grudnia 2007
LO Olecko koz416@wp.pl |